{"id":1076,"date":"2020-07-24T16:02:29","date_gmt":"2020-07-24T15:02:29","guid":{"rendered":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/?page_id=1076"},"modified":"2020-07-24T16:18:14","modified_gmt":"2020-07-24T15:18:14","slug":"adam-kersten-suwerennosc-historyka","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/adam-kersten-suwerennosc-historyka\/","title":{"rendered":"Adam Kersten: Suwerenno\u015b\u0107 historyka"},"content":{"rendered":"<h3>Jerzy Jedlicki<\/h3>\n<blockquote class=\"maincontent_blockquote\"><p><small>Jerzy Jedlicki jest profesorem w Instytucie Historii PAN, zajmuje si\u0119 histori\u0105 spo\u0142eczn\u0105 i umys\u0142ow\u0105 Polski XIX wieku. Autor m.in. ksi\u0105\u017cek: <em>Jakiej cywilizacji Polacy potrzebuj\u0105. Studia z dziej\u00f3w idei i wyobra\u017ani XIX wieku<\/em>, <em>\u015awiat zwyrodnia\u0142y. L\u0119ki i wyroki krytyk\u00f3w nowoczesno\u015bci<\/em> oraz <em>B\u0142\u0119dne ko\u0142o 1832\u20131864<\/em> (t. 2 serii \u201eDzieje inteligencji polskiej do roku 1918\u201d).<\/small><\/p><\/blockquote>\n<p><em>Historyk powinien by\u0107 zdolny do tego, by znale\u017a\u0107 si\u0119 w konflikcie z ka\u017cd\u0105 lojalno\u015bci\u0105 i umie\u0107 pisa\u0107 przeciw oczekiwaniom czytelnik\u00f3w. Musi mie\u0107 odwag\u0119 niepopularno\u015bci. Takim historykiem by\u0142 Adam Kersten.<\/em><\/p>\n<figure id=\"attachment_1084\" aria-describedby=\"caption-attachment-1084\" style=\"width: 317px\" class=\"wp-caption alignright\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"size-full wp-image-1084\" src=\"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/wp-content\/uploads\/2020\/07\/307-81_AdamKersten.jpg\" alt=\"\" width=\"317\" height=\"470\" srcset=\"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/wp-content\/uploads\/2020\/07\/307-81_AdamKersten.jpg 317w, https:\/\/fundacja.kerstens.org\/wp-content\/uploads\/2020\/07\/307-81_AdamKersten-202x300.jpg 202w\" sizes=\"auto, (max-width: 317px) 100vw, 317px\" \/><figcaption id=\"caption-attachment-1084\" class=\"wp-caption-text\">Jerzy Jedlicki: Adam Kersten mimo choroby ani my\u015bla\u0142 si\u0119 oszcz\u0119dza\u0107. P\u00f3\u017an\u0105 jesieni\u0105 1981 r. widz\u0119 go jeszcze, jak siedzi dzie\u0144 i noc na strajku studenckim. Zdj\u0119cie prof. Kerstena z tamtego czasu.<\/figcaption><\/figure>\n<p>11 stycznia min\u0119\u0142o 25 lat od \u015bmierci Adama Kerstena, jednego z najznakomitszych historyk\u00f3w polskich drugiej po\u0142owy XX wieku. Urodzony w Kutnie w 1930 r., w polskiej rodzinie o korzeniach \u017cydowskich, przetrwa\u0142 szcz\u0119\u015bliwie, wraz z matk\u0105 i siostr\u0105, okupacj\u0119 hitlerowsk\u0105. Po wojnie ko\u0144czy\u0142 szko\u0142\u0119 w \u0141odzi. Studia historyczne odby\u0142 na Uniwersytecie Warszawskim. Wkr\u00f3tce po studiach, w 1955 r., podj\u0105\u0142 prac\u0119 na Uniwersytecie Marii Curie-Sk\u0142odowskiej w Lublinie, w kt\u00f3rym przeszed\u0142 wszystkie szczeble kariery uniwersyteckiej.<\/p>\n<p>Benedykty\u0144sk\u0105 pracowito\u015b\u0107 \u0142\u0105czy\u0142 z pasj\u0105 poznawcz\u0105 i perfekcyjnym warsztatem naukowym &#8211; i te cechy stara\u0142 si\u0119 przekazywa\u0107 swoim uczniom. Specjalizuj\u0105c si\u0119 w dziejach Polski i Europy XVII wieku, mocowa\u0142 si\u0119 z literack\u0105, g\u0142\u00f3wnie sienkiewiczowsk\u0105 legend\u0105 czas\u00f3w &#8220;Potopu&#8221;. W pierwszych latach swej pracy naukowej czyni\u0142 to z zapa\u0142em marksistowskiego neofity przekonanego, \u017ce misj\u0105 jego i jego r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w jest oczyszczenie tradycji narodowej z irracjonalnych i &#8211; jak si\u0119 m\u00f3wi\u0142o &#8211; &#8220;solidarystycznych&#8221; mit\u00f3w, fa\u0142sz\u00f3w i p\u0142ycizn, by oprze\u0107 j\u0105 na nowoczesnej nauce &#8211; krytycznej i racjonalistycznej. Po paru latach wyzby\u0142 si\u0119 tego naiwnego z\u0142udzenia, zrozumiawszy, \u017ce mniemany racjonalizm wywodzi\u0142 swoje uroszczenia nie z bezstronnego autorytetu nauki, lecz ze \u015blepo przyjmowanej doktryny, kt\u00f3ra, manipuluj\u0105c symbolami, doprowadzi\u0107 mia\u0142a do zast\u0105pienia tradycji scedzonej przez pokolenia przez kanon tradycji zarz\u0105dzonej i powielanej w osch\u0142ych podr\u0119cznikach.<\/p>\n<h5>Wiedza czy tradycja?<\/h5>\n<p>Z pocz\u0105tkiem lat 60. Adam i jego \u017cona Krystyna doszli do wniosku, \u017ce walka nauki historycznej z zastan\u0105 tradycj\u0105 jest bezcelowa i bezskuteczna, poniewa\u017c &#8211; jak pisali &#8211; &#8220;spo\u0142ecze\u0144stwo nie przyjmie ksi\u0105\u017cek sprzecznych z zakorzenionymi w nim pogl\u0105dami na przesz\u0142o\u015b\u0107&#8221;. Ich propozycja by\u0142a, rzec mo\u017cna, minimalistyczna: skoro powszechnie podzielane prze\u015bwiadczenia s\u0105 niezale\u017cne od wiedzy naukowej, to trzeba zabiega\u0107 o to, aby ze swej strony nauka by\u0142a niezale\u017cna od ci\u015bnienia tradycji, &#8220;by mog\u0142a m\u00f3wi\u0107 jak najwi\u0119cej prawdy bez wzgl\u0119du na to, czy to si\u0119 komukolwiek b\u0119dzie podoba\u0142o&#8221;.<\/p>\n<p>By\u0142 to w istocie program separacji tych dw\u00f3ch kr\u00f3lestw, zachowania autonomii i niezale\u017cno\u015bci badacza za cen\u0119 jego rezygnacji z wywierania wp\u0142ywu spo\u0142ecznego. &#8220;By\u0107 mo\u017ce &#8211; notowa\u0142 w brulionie Kersten &#8211; w\u015br\u00f3d historyk\u00f3w badaczy istniej\u0105 optymi\u015bci, kt\u00f3rzy s\u0105dz\u0105, \u017ce bezpo\u015brednio kszta\u0142tuj\u0105 pogl\u0105dy spo\u0142ecze\u0144stwa na jego przesz\u0142o\u015b\u0107. Ja do nich nie nale\u017c\u0119. Jestem a\u017c nazbyt realist\u0105, by wiedzie\u0107, \u017ce \u017cadna praca naukowa nie prze\u0142amie istniej\u0105cych ju\u017c, zakorzenionych pogl\u0105d\u00f3w spo\u0142ecznych&#8221;. A jednak przytoczone zdania zosta\u0142y r\u0119k\u0105 autora przekre\u015blone, zdradzaj\u0105c tym samym niepewno\u015b\u0107 albo wewn\u0119trzn\u0105 rozterk\u0119. Adam nie umia\u0142 si\u0119 pogodzi\u0107 z tak\u0105 definicj\u0105 swojej w\u0142asnej roli zawodowej. Nie by\u0142 stworzony na wynios\u0142ego uczonego zamykaj\u0105cego si\u0119 w archiwum i w gabinecie &#8211; mia\u0142 na to zbyt \u017cywy temperament, nap\u0119d dzia\u0142acza, dusz\u0119 nauczyciela.<\/p>\n<p>Pisa\u0142 w tym czasie biografi\u0119 Stefana Czarnieckiego &#8211; ksi\u0105\u017ck\u0119 o bohaterze, kt\u00f3ry znalaz\u0142 swe miejsce w hymnie narodowym, w nazwach oddzia\u0142\u00f3w wojskowych i szk\u00f3\u0142. Autor by\u0142 r\u00f3wnie \u015bwiadom ci\u015bnienia legendy jak pokus powierzchownej i \u0142atwej rewizji, str\u0105cania z coko\u0142\u00f3w, rugowania z kanonu tradycji czy zast\u0119powania stereotyp\u00f3w narodowych przez klasowe. We wst\u0119pie &#8211; bardziej osobistym w tonie ni\u017c to by\u0142o w\u00f3wczas w zwyczaju &#8211; pisa\u0142: \u201ePrzyj\u0119ty temat narzuca\u0142 nie tylko obowi\u0105zek obiektywnego obrazowania dzia\u0142a\u0144 szlacheckich zawodowych \u017co\u0142nierzy, ale tak\u017ce konieczno\u015b\u0107 zrozumienia ich mentalno\u015bci, reakcji psychicznych, pobudek dzia\u0142ania. Nie traktuj\u0119 w tej pracy nikogo \u00bbwrogo\u00ab, s\u0105dz\u0119, \u017ce mo\u017cemy ju\u017c spokojnie zostawi\u0107 przeciwnik\u00f3w z tych czas\u00f3w \u00bbsamych ze sob\u0105\u00ab, nie przydaj\u0105c im naszych uczu\u0107, staraj\u0105c si\u0119 tylko zrozumie\u0107 ich postawy. (&#8230;) Skrajno\u015b\u0107 nie prowadzi do dobrej przyja\u017ani ani do w\u0142a\u015bciwego zrozumienia historii. Historiografia, zar\u00f3wno polska, rosyjska, jak i ukrai\u0144ska, ma tu zbyt wiele grzech\u00f3w na swym sumieniu, by dodawa\u0107 do nich nowe. Stara\u0142em si\u0119 wi\u0119c by\u0107 w miar\u0119 swych mo\u017cliwo\u015bci maksymalnie obiektywny\u201d.<\/p>\n<h5>A kysz, bajczarzu ba\u0142amutny!<\/h5>\n<p>W tych zmaganiach z konserwatywnym bezw\u0142adem \u015bwiadomo\u015bci spo\u0142ecznej i z problemem wzajemnego stosunku wiedzy i mitotw\u00f3rstwa Kersten musia\u0142 si\u0119 w ko\u0144cu zmierzy\u0107 wprost z romansem historycznym \u201ePotopu\u201d. Jego ksi\u0105\u017cka \u201eSienkiewicz &#8211; \u00bbPotop\u00ab &#8211; historia\u201d nie by\u0142a w pe\u0142ni jednolita w zamy\u015ble i wykonaniu. Sporo w niej szczeg\u00f3\u0142owych konfrontacji wizji wielkiego pisarza ze \u017ar\u00f3d\u0142ami i erudycj\u0105 historyka &#8211; w tej mierze Kersten mia\u0142 licznych poprzednik\u00f3w, cho\u0107 \u017caden z nich nie wykona\u0142 zadania z tak niezr\u00f3wnan\u0105 kompetencj\u0105. Wszelako autora interesowa\u0142 coraz wyra\u017aniej sam proces ideowego i ba\u015bniowego przetwarzania materia\u0142u historycznego, innymi s\u0142owy: mit i mitotw\u00f3rstwo jako przedmiot nie rozprawy, lecz bada\u0144.<\/p>\n<p>A jednak dedykacja, jak\u0105 Adam wpisa\u0142 w maju 1966 r. na ofiarowanym mi egzemplarzu &#8220;Sienkiewicza&#8221; \u015bwiadczy, \u017ce wewn\u0119trzny \u017car nie wygas\u0142: &#8220;M\u00f3j drogi, daj\u0119 to i zamieszczam motto [z &#8220;Kwiat\u00f3w polskich&#8221; Tuwima &#8211; J.J.], o kt\u00f3rym my\u015bla\u0142em, ale kt\u00f3rego drukowanie nie mia\u0142o sensu:<\/p>\n<p style=\"padding-left: 40px;\">\nO, historyczne rymochlasty<br \/>\n\u00bbPatosem dziej\u00f3w\u00ab rozeg\u017cone (&#8230;)<br \/>\nA kysz, bajczarzu ba\u0142amutny<br \/>\nPlot\u0105cy szumne historyzmy!<br \/>\nNie okry\u0107 matejkowskim p\u0142\u00f3tnem<br \/>\nN\u0119dzy, nago\u015bci, ran ojczyzny\u201d.<\/p>\n<p>W tym czasie bulwersowa\u0142o go Millennium, a raczej spektakl dw\u00f3ch przeciwstawnych, gigantycznych akcji modelowania spo\u0142ecznego obrazu przesz\u0142o\u015bci. Nie identyfikowa\u0142 si\u0119 z \u017cadn\u0105 ze stron. Od\u017cywa\u0142y w nim niewygas\u0142e obawy przed manipulowaniem symbolami i stereotypami. Te spostrze\u017cenia zn\u00f3w zmienia\u0142y jego spos\u00f3b ujmowania problemu tradycji. Do tej pory uwa\u017ca\u0142 wszak tradycj\u0119, zgodnie z etymologi\u0105 s\u0142owa, za dziedziczony przez pokolenia widok przesz\u0142o\u015bci, a wi\u0119c za si\u0142\u0119 w gruncie rzeczy inercyjn\u0105. &#8220;Nawet najbardziej post\u0119powa tradycja &#8211; notowa\u0142 &#8211; jest w istocie swej konserwatywna &#8211; nie dopuszcza lub raczej nie chce dopu\u015bci\u0107 mo\u017cliwo\u015bci zmian. Pogl\u0105d raz utrwalony ma by\u0107 w poj\u0119ciu jego wyznawcy wieczny. Jest to os\u0105d zawsze statyczny (&#8230;) musi by\u0107 na dodatek absolutnie jednoznaczny. W tradycji nie ma barw poza bia\u0142\u0105 (ewentualnie czerwon\u0105) i zdecydowanie czarn\u0105, nie ma ludzi, s\u0105 anio\u0142y i diab\u0142y&#8221;.<\/p>\n<p>Ale oto okazywa\u0142o si\u0119 &#8211; w skali przedtem nieznanej &#8211; \u017ce ta statyczna, bierna, odporna i dla istnienia narodowego niezb\u0119dna mitologia mo\u017ce by\u0107 gro\u017anie aktywowana, przekszta\u0142cana i spo\u017cytkowywana do bardzo pragmatycznych cel\u00f3w przez skoncentrowany atak \u015brodk\u00f3w masowej komunikacji &#8211; od telewizji po ambon\u0119 &#8211; i \u017ce mo\u017ce degradowa\u0107 kultur\u0119 my\u015blenia historycznego.<\/p>\n<p>Historyk uparcie usi\u0142uj\u0105cy zachowa\u0107 sw\u00f3j niepodleg\u0142y s\u0105d, sw\u00f3j sceptyczny racjonalizm &#8211; czu\u0142 si\u0119 zn\u00f3w upokarzaj\u0105co bezsilny wobec tej gigantomachii milenijnej, a potem jeszcze bardziej w oku ponurego cyklonu 1968 r., kiedy to odg\u00f3rn\u0105 indoktrynacj\u0119 polityczn\u0105 usi\u0142owano sprz\u0119gn\u0105\u0107 z p\u0142ytko utajonymi z\u0142ogami ksenofobii i nacjonalizmu.<\/p>\n<h5>Pr\u00f3by g\u0142osu<\/h5>\n<p>Nie umiem powiedzie\u0107 na pewno, czy to z tego poczucia bezsilno\u015bci, z zag\u0142uszenia historii krytycznej przez pot\u0119\u017cne megafony, zrodzi\u0142o si\u0119 marzenie Adama o w\u0142asnej pr\u00f3bie g\u0142osu. Do\u015b\u0107, \u017ce od tamtej pory nie przepu\u015bci\u0142 \u017cadnej okazji publicznego oddzia\u0142ywania przez wiedz\u0119, s\u0142owo, obraz i bezpo\u015bredni kontakt z m\u0142odzie\u017c\u0105.<\/p>\n<p>Pierwsza okazja, jaka si\u0119 nadarzy\u0142a, by\u0142a dla\u0144 niezwykle ryzykowna, by nie rzec &#8211; dwuznaczna. Oto bowiem historyk \u017cywi\u0105cy najg\u0142\u0119bszy kult \u017ar\u00f3d\u0142a historycznego i sprawdzonych fakt\u00f3w, i tak jak on krytyczny wobec sienkiewiczowskiej wizji dziej\u00f3w, zostaje wsp\u00f3\u0142scenarzyst\u0105, a potem g\u0142\u00f3wnym naukowym rzeczoznawc\u0105 ekipy filmuj\u0105cej &#8220;Potop&#8221;. Adam \u015bwiadom by\u0142 tej dwuznaczno\u015bci, a tak\u017ce niezwykle ograniczonego pola manewru, a jednak rzuci\u0142 si\u0119 ca\u0142ym sercem i g\u0142ow\u0105 w t\u0119 swoj\u0105 filmow\u0105 przygod\u0119. A potem szed\u0142 na rozliczne i nieuchronne przecie\u017c kompromisy, narzucane przez fabu\u0142\u0119 powie\u015bciow\u0105, przez koncepcj\u0119 re\u017cysera, przez warunki techniczne i widowiskowe wymogi filmu. W toku tej pracy trzeba si\u0119 by\u0142o jako\u015b upora\u0107 z nader z\u0142o\u017con\u0105 kwesti\u0105 wierno\u015bci odtworzenia.<\/p>\n<p>W dyskusji na XI Zje\u017adzie Historyk\u00f3w Polskich w Toruniu w 1974 r. Kersten rzecz t\u0119 wyja\u015bnia\u0142 pod figur\u0105 tr\u00f3jk\u0105ta: film mia\u0142 godzi\u0107 wierno\u015b\u0107 wzgl\u0119dem reali\u00f3w XVII wieku, wzgl\u0119dem Sienkiewicza oraz wzgl\u0119dem oczekiwa\u0144 i wyobra\u017ani widza. Trzy wierno\u015bci, tak bardzo si\u0119 wzajem ograniczaj\u0105ce, musia\u0142y w efekcie sta\u0107 si\u0119 trzema niewierno\u015bciami, tote\u017c obraz wystawi\u0142 si\u0119 na ataki ze wszystkich stron naraz. Kersten jednak broni\u0142 filmu i swojego w nim udzia\u0142u. Broni\u0142 te\u017c taktyki kompromis\u00f3w i &#8220;z\u0142otego \u015brodka&#8221;, twierdz\u0105c, \u017ce nie ma sprzeczno\u015bci mi\u0119dzy jego ksi\u0105\u017ckami a filmem, byle tego ostatniego nie uwa\u017ca\u0107 za bezpo\u015bredni\u0105 lekcj\u0119 historii.<\/p>\n<p>Got\u00f3w by\u0142 wi\u0119c p\u0142aci\u0107 cen\u0119 kompromis\u00f3w za przebicie sobie drogi do wielkiej publiczno\u015bci, do pracy z rozmachem, jakiej potrzebowa\u0142 jego czynny, a tak d\u0142ugo sp\u0119tany temperament. W filmowym &#8220;Potopie&#8221; (w mniejszym stopniu w &#8220;Panu Wo\u0142odyjowskim&#8221;) odcisn\u0105\u0142 b\u0105d\u017a co b\u0105d\u017a sw\u00f3j \u015blad, dbaj\u0105c o to, aby ba\u015b\u0144 z wieku XIX nie zag\u0142uszy\u0142a ca\u0142kiem prawdy o wieku XVII i aby nie schlebia\u0142a ponad miar\u0119 polskiemu widzowi z 1975 r. &#8220;Chcia\u0142em &#8211; m\u00f3wi\u0142 &#8211; \u017ceby ten film by\u0142 ark\u0105 przymierza mi\u0119dzy dawnymi a m\u0142odymi laty&#8221;.<\/p>\n<p>Kiedy na prze\u0142omie lat 1977-78 rodzi\u0142o si\u0119 nielegalne Towarzystwo Kurs\u00f3w Naukowych, g\u0142\u00f3wne w nim zadania wzi\u0119li na siebie profesorowie z instytut\u00f3w Polskiej Akademii Nauk, bowiem wyk\u0142adowcy uniwersyteccy si\u0142\u0105 rzeczy mieli wi\u0119cej do stracenia. Kersten jednak akt powo\u0142ania TKN podpisa\u0142 bez wahania, tyle \u017ce zamiast wyk\u0142ad\u00f3w po prywatnych mieszkaniach podj\u0105\u0142 prac\u0119 znacznie bardziej dalekowzroczn\u0105. Od naszych przyjaci\u00f3\u0142 z &#8220;Nowej&#8221; zacz\u0105\u0142 si\u0119 uczy\u0107 podziemnych technik powielaczowych, aby stworzy\u0107 baz\u0119 poligraficzn\u0105 dla &#8220;lataj\u0105cego uniwersytetu&#8221;. Mia\u0142 do tego ogromn\u0105 smyka\u0142k\u0119. Na spotkania z komisj\u0105 programow\u0105 wpada\u0142 zawsze zaaferowany, z r\u0119kami usmarowanymi u\u017cywan\u0105 do powielania past\u0105 &#8220;komfort&#8221; (st\u0105d i ksywa &#8220;Lord Komfort&#8221;, jaka do niego przylgn\u0119\u0142a). Rych\u0142o si\u0119 usamodzielni\u0142, tworz\u0105c w celu publikowania naszych wyk\u0142ad\u00f3w i kolokwi\u00f3w wydawnictwo &#8220;Nowa 2&#8221;. By\u0142a to jedyna zakonspirowana cz\u0119\u015b\u0107 zuchwale jawnego TKN-u &#8211; i wida\u0107 dobrze zakonspirowana, bo pracuj\u0105ca bez wpadki.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce jednak nadarzy\u0142a si\u0119 o wiele bardziej podniecaj\u0105ca pr\u00f3ba g\u0142osu. W pa\u017adzierniku 1980 r. Adam Kersten, wci\u0105\u017c kursuj\u0105cy mi\u0119dzy Warszaw\u0105 a Lublinem profesor UMCS, zosta\u0142 zaproszony przez Niezale\u017cne Zrzeszenie Student\u00f3w w Lublinie do wyg\u0142oszenia cyklu otwartych wyk\u0142ad\u00f3w z historii Polski. Przyj\u0105\u0142 to zaproszenie tym ch\u0119tniej, \u017ce nosi\u0142 si\u0119 z zamiarem napisania popularnej historii Polski. Rozplanowa\u0142 cykl na dziesi\u0119\u0107 wyk\u0142ad\u00f3w obejmuj\u0105cych dzieje narodowe od Mieszka I do &#8220;Solidarno\u015bci&#8221;. Zapami\u0119ta\u0142em rozmow\u0119 z nim przed pierwszym wyk\u0142adem. By\u0142 spi\u0119ty, zdenerwowany, przygotowywa\u0142 si\u0119 do tego wyk\u0142adu jak do bitwy. Zdawa\u0142 sobie doskonale spraw\u0119, \u017ce zn\u00f3w nasta\u0142 czas ogromnego zapotrzebowania na pokrzepiaj\u0105ce narodowe legendy i emblematy, na patos dziej\u00f3w. Powiedzia\u0142 mi, \u017ce boi si\u0119 tej pr\u00f3by g\u0142osu, bo sala, do kt\u00f3rej b\u0119dzie m\u00f3wi\u0142, oczekuje zupe\u0142nie nie tego, co us\u0142yszy. I dlatego szed\u0142 jak na bitw\u0119.<\/p>\n<p>Omyli\u0142 si\u0119. Nie by\u0142o bitwy. Wzi\u0105\u0142 t\u0119 przepe\u0142nion\u0105 lubelsk\u0105 aul\u0119 pierwszym szturmem, od pierwszej minuty. Czy sprawi\u0142 to jego talent wyk\u0142adowcy, do\u015bwiadczenie znakomitego pedagoga? Czy mo\u017ce omyli\u0142 si\u0119 co do tej m\u0142odzie\u017cy, kt\u00f3ra przysz\u0142a go s\u0142ucha\u0107? Bo mo\u017ce oni tego w\u0142a\u015bnie oczekiwali: historii udokumentowanej, bez z\u0142udze\u0144 i upi\u0119ksze\u0144, bez megalomanii i bez nienawi\u015bci? Historii, kt\u00f3ra jest lekcj\u0105 m\u0105dro\u015bci, a nie podniet\u0105 do narodowej bigoterii? Nie wiem. Wiem tylko, \u017ce tak\u0105 histori\u0119 wyk\u0142ada\u0142 &#8211; i wygra\u0142.<\/p>\n<p>Te jego wyk\u0142ady sta\u0142y si\u0119 w Lublinie wydarzeniem, cho\u0107 by\u0142y to miesi\u0105ce, w kt\u00f3rych wydarze\u0144 raczej nie brakowa\u0142o. Adam za\u015b w grudniu 1980 r. rozmawiaj\u0105cej z nim dziennikarce lubelskiej rozg\u0142o\u015bni radiowej powiedzia\u0142: &#8220;Prosz\u0119 pani, ja na t\u0119 chwil\u0119 i na to audytorium czeka\u0142em 25 lat&#8221;. Dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 lat &#8211; to znaczy od dnia obj\u0119cia przeze\u0144 katedry w UMCS, kiedy wi\u0119kszo\u015bci jego s\u0142uchaczy z 1980 r. nie by\u0142o jeszcze na \u015bwiecie.<\/p>\n<h5>Trybuna\u0142 historii?<\/h5>\n<p>By\u0142 w tamtych miesi\u0105cach bardzo ju\u017c zm\u0119czony, wyczerpany mordercz\u0105 prac\u0105 i chorob\u0105. Jeszcze w marcu 1980 r. w nieuko\u0144czonym li\u015bcie do kolegi z TKN-u pisa\u0142: &#8220;Mog\u0119 rozwa\u017ca\u0107 przysz\u0142o\u015b\u0107, ale moja prywatna umowa z czasem jest dosy\u0107 ograniczona, coraz bardziej ograniczona&#8221;. Ani my\u015bla\u0142 si\u0119 jednak oszcz\u0119dza\u0107. P\u00f3\u017an\u0105 jesieni\u0105 1981 r. widz\u0119 go jeszcze, jak siedzi dzie\u0144 i noc, z nieod\u0142\u0105czn\u0105 fajk\u0105 w r\u0119ku, na strajku studenckim. Nie docieka\u0142, czy strajk to potrzebny, czy niepotrzebny &#8211; miejsce profesora by\u0142o z jego uczniami.<\/p>\n<p>Nie by\u0142o go na li\u015bcie internowanych &#8211; po\u015bredni dow\u00f3d na to, \u017ce\u00a0<a href=\"http:\/\/info.wiadomosci.gazeta.pl\/szukaj\/wiadomosci\/SB\">SB<\/a>\u00a0nie wiedzia\u0142a o jego tajnych robotach. Po 13 grudnia uruchomi\u0142 na nowo jak\u017ce skromne zdolno\u015bci produkcyjne Nowej 2. Wydawa\u0142 zaleg\u0142e broszury TKN-u, zwi\u0105za\u0142 si\u0119 z &#8220;Tygodnikiem Wojennym&#8221;, zawsze w ruchu, w swym ma\u0142ym samochodziku, nerwowy, bez chwili spoczynku. &#8220;Umr\u0119 w biegu&#8221; &#8211; odpowiada\u0142, gdy pr\u00f3bowano go nam\u00f3wi\u0107 na jak\u0105\u015b pauz\u0119. I tak w\u0142a\u015bnie si\u0119 sta\u0142o &#8211; ju\u017c s\u0142abn\u0105c, dojecha\u0142 jeszcze sam do szpitala. Zaczyna\u0142 si\u0119 nierozpoznany krwotok z aorty.<\/p>\n<p>Dopiero pi\u0119\u0107 lat po jego \u015bmierci ukaza\u0142a si\u0119 najwi\u0119ksza z jego ksi\u0105\u017cek: &#8220;Hieronim Radziejowski: studium w\u0142adzy i opozycji&#8221; (1988), oparta na poszukiwaniach w licznych archiwach i bibliotekach polskich, szwedzkich, francuskich, rosyjskich, ukrai\u0144skich, austriackich. Poprzez g\u0119st\u0105 faktur\u0119 biografii magnata, kt\u00f3ry w epoce najazdu szwedzkiego zyska\u0142 ponur\u0105 s\u0142aw\u0119 zdrajcy, autor prowadzi do rozpoznania spl\u0105tanych intryg, racji i politycznych meandr\u00f3w polskich stronnictw i fakcji w po\u0142owie XVII wieku. &#8220;Nie mam zamiaru &#8211; pisa\u0142 w zako\u0144czeniu &#8211; zastanawia\u0107 si\u0119 nad tym, czy Hieronim Radziejowski by\u0142 sko\u0144czonym szubrawcem i na dodatek mia\u0142 jeszcze \u015bwiadomo\u015b\u0107 tego, \u017ce nim jest&#8221;. Zamiast moralistyki by\u0142a pr\u00f3ba zrozumienia mechanizm\u00f3w kariery i upadku w szlacheckiej Rzeczypospolitej wchodz\u0105cej w okres permanentnego kryzysu ustrojowego.<\/p>\n<p>\u201eIm d\u0142u\u017cej zajmuj\u0119 si\u0119 zawodowo histori\u0105 &#8211; deklarowa\u0142 Kersten w swoim ostatnim dziele &#8211; tym bardziej jestem przekonany o tym, \u017ce badacz pozbawiony jest narz\u0119dzi pozwalaj\u0105cych mu na ustalenie ocen warto\u015bciuj\u0105cych. M\u00f3wi\u0105c pro\u015bciej, wbrew potocznym pogl\u0105dom historyk nie mo\u017ce by\u0107 s\u0119dzi\u0105, mo\u017ce tylko odtwarza\u0107 s\u0105dy przesz\u0142o\u015bci\u201d. Prosto i jasno powiedziane, tyle \u017ce zdanie to zostanie zaraz os\u0142abione. \u201ePisz\u0105c \u00bbhistoryk nie mo\u017ce by\u0107 s\u0119dzi\u0105\u00ab, jestem \u015bwiadom, \u017ce cokolwiek by czyni\u0142, aby tego unikn\u0105\u0107, zawsze nim pozostanie, chce tego czy nie, nie ma bowiem badania bez pr\u00f3by oceny, bez subiektywnego stosunku do odczytywanego przekazu, wreszcie bez ogl\u0105dania historii przez pryzmat w\u0142asnych do\u015bwiadcze\u0144. Wa\u017cna jest przede wszystkim \u015bwiadomo\u015b\u0107 tej zale\u017cno\u015bci\u201d.<\/p>\n<p>Ten metodologiczny testament jest wi\u0119c kontradyktoryjny, bo takie jest do\u015bwiadczenie naszej profesji &#8211; jej nieustaj\u0105ca rozterka mi\u0119dzy rygorami metody naukowej a indywidualn\u0105 perspektyw\u0105 badacza. Od lat 80. znacznie zreszt\u0105 os\u0142ab\u0142o przekonanie, \u017ce da si\u0119 pisa\u0107 histori\u0119 w spos\u00f3b ca\u0142kowicie bezstronny, skoro sama konstrukcja opowiadania nieuchronnie zak\u0142ada selekcj\u0119 informacji \u017ar\u00f3d\u0142owych i subiektywne oceny ich znaczenia. Wa\u017cne jest to, co postulowa\u0142 Kersten: aby za\u0142o\u017cenia i kryteria oceny, tkwi\u0105ce ju\u017c w j\u0119zyku narracji, by\u0142y przez historyka przyjmowane z mo\u017cliwie pe\u0142n\u0105 samowiedz\u0105 i jawno\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Problem suwerenno\u015bci historyka w niczym nie straci\u0142 na znaczeniu, wr\u0119cz przeciwnie. W 1986 r., nie bez wp\u0142ywu my\u015bli Adama Kerstena, m\u00f3wi\u0142em: &#8220;Chodzi o to, \u017ceby praca my\u015blowa historyka by\u0142a &#8211; na tyle, na ile jest to mo\u017cliwe &#8211; podporz\u0105dkowana jego w\u0142asnemu ogl\u0105dowi dziej\u00f3w, jego w\u0142asnemu rozeznaniu, wedle najwy\u017cszych standard\u00f3w zawodowej i intelektualnej uczciwo\u015bci, a nie wedle potrzeb i oczekiwa\u0144 jakiejkolwiek instytucji czy wsp\u00f3lnoty. Historyk powinien by\u0107 zdolny do tego, aby &#8211; je\u015bli potrzeba &#8211; znale\u017a\u0107 si\u0119 w konflikcie z ka\u017cd\u0105 lojalno\u015bci\u0105 i umie\u0107 wyk\u0142ada\u0107 lub pisa\u0107 przeciwko temu, czego oczekuj\u0105 od niego czytelnicy. Musi mie\u0107 odwag\u0119 niepopularno\u015bci&#8221; (&#8220;Gorzki zaw\u00f3d historyka&#8221;, przedruk w tomie &#8220;\u0179le urodzeni&#8221;, 1993).<\/p>\n<p>Postulat ten jest w moim poj\u0119ciu nadal aktualny. Dopiero co pod szyldem &#8220;polityki historycznej&#8221; pr\u00f3bowano autorytetem pa\u0144stwa opatrzy\u0107 jeden stronniczy wyb\u00f3r kanonu narodowej tradycji, czy &#8211; jak si\u0119 dzi\u015b manierycznie m\u00f3wi &#8211; zbiorowej pami\u0119ci. Nikt nie zagwarantuje, \u017ce takie pr\u00f3by nie b\u0119d\u0105 mia\u0142y miejsca i w przysz\u0142o\u015bci. Suwerenno\u015b\u0107 historyka pozostaje tarcz\u0105 obronn\u0105 przed zakusami podobnego dyktatu.<\/p>\n<hr width=50% align=\"left\">\n<p class=\"money\">*** W artykule wykorzysta\u0142em swoje przem\u00f3wienie wyg\u0142oszone na po\u015bwi\u0119conym Adamowi Kerstenowi zebraniu Towarzystwa Mi\u0142o\u015bnik\u00f3w Historii w Warszawie 20 lutego 1984 r., opublikowane cztery lata p\u00f3\u017aniej w drugoobiegowym kwartalniku politycznym &#8220;Krytyka&#8221; nr 27 (1988).<\/p>\n<blockquote class=\"maincontent_blockquote\"><p><small>\u0179r\u00f3d\u0142o:\u00a0<em>Gazeta Wyborcza<\/em>, 13.01.2008<\/small><\/p><\/blockquote>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jerzy Jedlicki Jerzy Jedlicki jest profesorem w Instytucie Historii PAN, zajmuje si\u0119 histori\u0105 spo\u0142eczn\u0105 i umys\u0142ow\u0105 Polski XIX wieku. Autor&hellip;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-1076","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1076","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1076"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1076\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1089,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1076\/revisions\/1089"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1076"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}