{"id":1388,"date":"2020-07-28T02:24:48","date_gmt":"2020-07-28T01:24:48","guid":{"rendered":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/?page_id=1388"},"modified":"2020-07-28T02:30:15","modified_gmt":"2020-07-28T01:30:15","slug":"z-pamietnika-zofii-z-buynowskich-hryniewieckiej","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/z-pamietnika-zofii-z-buynowskich-hryniewieckiej\/","title":{"rendered":"Z pami\u0119tnika Zofii z Buynowskich Hryniewieckiej"},"content":{"rendered":"<h3>Zofia Hryniewiecka<\/h3>\n<p style=\"padding-left:40px;\">Zofia i Jan Hryniewieccy byli  rodzicami siedmiorga dzieci. Dziedzicem nazwiska Hryniewiecki, po nastarszym  synu Zbigniewie (Zbyszku) jest jego syn Jan (Janek), po nim jego synowie Tomasz  i Jerzy. [\u2026] Dwaj synowie Zofii i Jana zmarli \u2014 Marcin w wieku siedemnastu lat  i najm\u0142odszy Stanis\u0142aw \u2014 w kilka dni po urodzeniu. Od czterech ich c\u00f3rek wzi\u0119\u0142y  pocz\u0105tek naszych rodzin: od Wandy \u2014 Taranczewscy, od Maryny \u2014 Gordzia\u0142kowscy, od Jagi \u2014 Go\u0142awscy i od Zosi \u2014 Zieli\u0144scy. Babcia Zofia  doczeka\u0142a si\u0119 dziesi\u0119ciorga wnuk\u00f3w \u2014 w kolejno\u015bci urodzin to: Janek, Krystyna, Halszka, Pawe\u0142,  Piotr, Joanna, Jasiek, El\u017cbieta i najm\u0142odszy Antoni.<br \/>\n    <em>Marta  Taranczewska<\/em>, Wst\u0119p<\/p>\n<p>Urodzi\u0142am si\u0119 29  marca [1879 roku] z ojca Tytusa Buynowskiego i matki Eleonory Borowskiej w  Zaleszczykach, \u015blicznie po\u0142o\u017conym miasteczku nad Dniestrem, zwanym p\u00f3\u017aniej  polskim Meranem z powodu klimatu, obfito\u015bci owoc\u00f3w. [&#8230;] Ojciec m\u00f3j pochodzi\u0142  ze szlacheckiej ziemia\u0144skiej rodziny herbu Budzisz Paparone, w herbie g\u0119\u015b  kapitoli\u0144ska. [&#8230;] <\/p>\n<p>Ojciec m\u00f3j mia\u0142  lat 14, gdy umar\u0142 [jego] ojciec, zdaje mi si\u0119, na gru\u017alic\u0119, kt\u00f3ra grasowa\u0142a w  tych dworkach, warunki higieniczne nie by\u0142y dobre zupe\u0142nie, w stosunku do  wysoko kulturalnej atmosfery. [&#8230;] Ojciec by\u0142 w gimnazjum w Tarnopolu, dawa\u0142  lekcje, pewno sprzedawano poma\u0142u ziemi\u0119, prawo uko\u0144czy\u0142 we Lwowie i jako  praktykant dosta\u0142 si\u0119 do Podhajec do Dziadka mego, notariusza Micha\u0142a  Borowskiego, i o\u017ceni\u0142 si\u0119 w dwudziestym czwartym roku \u017cycia z matk\u0105 moj\u0105,  Eleonor\u0105. <\/p>\n<p>O rodzinie Dziadka  wiem tylko, \u017ce pochodzi\u0142a z rosyjskiego Podola, z ziemia\u0144skiej rodziny Skarbek  Habdank Borowskich. Zdaje si\u0119, \u017ce przechowa\u0142a si\u0119 gdzie\u015b fotografia, raczej  dagerotyp, dziadka w bia\u0142ym mundurze oficera austriackiego. Dziadek by\u0142  stacjonowany w Krakowie, pi\u0119kny m\u0119\u017cczyzna, typ sarmacki. [&#8230;]<\/p>\n<p>By\u0142a w\u00f3wczas za  m\u0142odych lat mojego dziadka restauracja, gdzie by\u0142y znakomite wina, t\u0142umnie  ucz\u0119szczana przez oficer\u00f3w. W\u0142a\u015bciciel, pan Gl\u00fcck, mia\u0142 c\u00f3rk\u0119, pi\u0119kno\u015b\u0107. Nie  by\u0142y to czasy demokratyczne, oficer austriacki musia\u0142 si\u0119 \u017ceni\u0107 <em>standes gem\u00e4ss<\/em>, ale epoka by\u0142a  romantyczna. Dziadek opu\u015bci\u0142 wojsko, ale o\u017ceni\u0142 si\u0119 z pann\u0105 Franciszk\u0105 Gl\u00fcck.  Nie \u017ca\u0142owa\u0142 tego nigdy. Babka pi\u0119kna by\u0142a do ko\u0144ca \u017cycia, ale r\u00f3wnie\u017c dobra,  wysoko majestatyczna, wszystkie wnuki kocha\u0142y j\u0105 bardzo. [&#8230;] Oboje dziadkowie  pochowani s\u0105 w Podhajcach, gdzie Dziadek by\u0142 przez d\u0142ugie lata notariuszem, tam  jest grobowiec, nie wiem, czy ocala\u0142, bo przez wschodni\u0105 Ma\u0142opolsk\u0119 przesz\u0142a  nawa\u0142nica wojenna 1944\u20141945, poprzedniej wojny  miasteczko by\u0142o ju\u017c mocno spalone. [&#8230;]<\/p>\n<p>Ale powracam do  mego dzieci\u0144stwa. Matka moja mia\u0142a siedemna\u015bcie lat, gdy wychodzi\u0142a za m\u0105\u017c.  Pocz\u0105tkowo mieszkali u Dziadk\u00f3w w Podhajcach, tam przysz\u0142a na \u015bwiat najstarsza  c\u00f3rka Wanda. Po \u015bmierci notariusza Szatkowskiego [&#8230;] Ojciec dosta\u0142 zast\u0119pstwo  jako notariusz [w Zaleszczykach]. Rodzice mieszkali w domu Szatkowskich i tam  przysz\u0142am na \u015bwiat [&#8230;].<\/p>\n<p>Z Zaleszczyk przenie\u015bli  si\u0119 rodzice do Brzeska, miasteczka mi\u0119dzy Krakowem a Tarnowem, kt\u00f3re zobaczy\u0142am  znowu, gdy losy wojenne zagna\u0142y mnie do Iwkowej. Ojciec zast\u0119powa\u0142 tam  notariusza Madejskiego, pos\u0142a do parlamentu wiede\u0144skiego, tam przysz\u0142a na \u015bwiat  moja siostra Irena [&#8230;]. Nast\u0119pnym etapem by\u0142 Tuch\u00f3w, miasteczko pod Tarnowem,  gdzie ojciec by\u0142 ju\u017c notariuszem, tam przysz\u0142y na \u015bwiat najm\u0142odsze siostry  Maria i Helena. [&#8230;]\n<\/p>\n<p>Dla notariusza  awansem jest lepszy notariat, przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 do Pilzna, miasteczka trzy mile  od Tarnowa, tam up\u0142yn\u0119\u0142a ca\u0142a moja m\u0142odo\u015b\u0107, stamt\u0105d wysz\u0142am za m\u0105\u017c, tam s\u0105  groby Rodzic\u00f3w [&#8230;]. Ojciec m\u00f3j zasta\u0142 miasteczko szalenie zaniedbane, [jako]  cz\u0142owiek bardzo energiczny wkr\u00f3tce wszed\u0142 do Rady Miejskiej, zosta\u0142 burmistrzem  [1889\u20141905] i w ci\u0105gu kilkuletnich rz\u0105d\u00f3w zmieni\u0142 miasteczko do niepoznania \u2014  uratowa\u0142 finanse, wybrukowano rynek, powsta\u0142y chodniki, krajami zasadzono  drzewa, wybudowano now\u0105 szko\u0142\u0119, rze\u017ani\u0119, uporz\u0105dkowano cmentarz. Mam dyplom  honorowego obywatelstwa Ojca z powodu zas\u0142ug dla miasteczka po\u0142o\u017conych. [&#8230;]<\/p>\n<p>Dzia\u0142alno\u015b\u0107 Ojca  nie sko\u0144czy\u0142a si\u0119 na burmistrzowaniu, by\u0142 cz\u0142onkiem Rady Powiatu i pos\u0142em na  Sejm [Krajowy], o kt\u00f3rym du\u017co si\u0119 wtedy m\u00f3wi\u0142o we Lwowie, [oraz] jednym z  za\u0142o\u017cycieli \u201eS\u0142owa Polskiego\u201d. Narodowa Demokracja po\u0142o\u017cy\u0142a wtedy du\u017ce zas\u0142ugi \u2014  rzucenie przez Romana Dmowskiego has\u0142a wszechpolsko\u015bci by\u0142o wielkie, bo ka\u017cdy z  zabor\u00f3w \u017cy\u0142 odr\u0119bnym \u017cyciem. By\u0142 te\u017c Ojciec prezesem Soko\u0142a w Pil\u017anie i p\u00f3\u017aniej  w Tarnowie.<\/p>\n<p>M\u0105\u017c [Jan  Hryniewiecki (1869\u20141939), syn Emiliana i J\u00f3zefy z Zeitlinger\u00f3w, doktor praw,  adwokat w Mielnicy, profesor Akademii Handlowej i radca Izby  Przemys\u0142owo-Handlowej oraz wiceprezes S\u0105du Apelacyjnego w Poznaniu] pochodzi\u0142  ze starej szlacheckiej rodziny, na Podlasiu by\u0142a nawet wie\u015b Hryniewicze Wielkie  i Ma\u0142e. [&#8230;] R\u00f3d by\u0142 liczny, cz\u0142onkowie rozeszli si\u0119 po \u015bwiecie, jedna ga\u0142\u0105\u017a  przesz\u0142a do Galicji i byli grekokatolikami. Nie by\u0142o wtedy w Galicji tego  antagonizmu mi\u0119dzy Polakami a Rusinami, grekokatolik\u00f3w uwa\u017cano ju\u017c za Rusin\u00f3w.  [&#8230;] Ojciec [m\u0119\u017ca] uko\u0144czy\u0142 weterynari\u0119 w Wiedniu, tam pozna\u0142 pann\u0119 J\u00f3zef\u0119  Zeitlinger, c\u00f3rk\u0119 oficera s\u0142u\u017cbowego przy dworze austriackim, i o\u017ceni\u0142 si\u0119 z  ni\u0105. Ojciec by\u0142 jednym z nielicznych w\u00f3wczas weterynarzy w r\u00f3\u017cnych miasteczkach  Galicji. M\u0105\u017c m\u00f3j urodzi\u0142 si\u0119 w Brodach, gimnazjum uko\u0144czy\u0142 w Wadowicach. [&#8230;]  W domu m\u00f3wiono po niemiecku, sk\u0105d w tym domu wychowa\u0142 si\u0119 m\u00f3j M\u0105\u017c jako polski  patriota, to ju\u017c wp\u0142yw szko\u0142y, uniwersytetu i zew krwi. Zmieni\u0142 obrz\u0105dek  znacznie p\u00f3\u017aniej, po powrocie z Syberii, dowiedziawszy si\u0119, jak Ukrai\u0144cy  dokuczali mnie i synowi, by\u0142a to zreszt\u0105 robota niemiecka. [&#8230;]<\/p>\n<p>[\u015alub m\u00f3j] odby\u0142  si\u0119 w farze pil\u017anie\u0144skiej dnia 4 lutego 1899 roku rano podczas mszy \u015bwi\u0119tej, co  ju\u017c by\u0142o potem tradycj\u0105 u moich dzieci. [&#8230;] Zaraz po \u015bniadaniu wyjechali\u015bmy  ko\u0144mi do D\u0119bicy, a kolej\u0105 do Jaros\u0142awia, gdzie M\u0105\u017c m\u00f3j mianowany by\u0142 s\u0119dzi\u0105.  Czeka\u0142o ju\u017c na mnie zupe\u0142nie urz\u0105dzone mieszkanie trzypokojowe, m\u00f3j Bo\u017ce, dobre  to by\u0142y czasy. By\u0142o nam bardzo dobrze w Jaros\u0142awiu, byli\u015bmy m\u0142odzi, mieli\u015bmy  du\u017co mi\u0142ych znajomych [&#8230;]. 11 marca 1900 roku urodzi\u0142 si\u0119 nasz najstarszy syn  Zbigniew. [&#8230;] <\/p>\n<p>W Jaros\u0142awiu  mieszkali\u015bmy dwa i p\u00f3\u0142 roku, je\u017adzili\u015bmy czasem do Pilzna, mieli\u015bmy bardzo mi\u0142e  stosunki towarzyskie, stan\u0119li\u015bmy od razu do racy spo\u0142ecznej, charytatywnej.  [&#8230;] <\/p>\n<p>We wrze\u015bniu 1901  roku przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 do Mielnicy. M\u0105\u017c t\u0119skni\u0142 do adwokatury [&#8230;]. Z pocz\u0105tku  mieli\u015bmy bardzo liche mieszkanie, ale m\u0105\u017c mia\u0142 od razu du\u017ce powodzenie, by\u0142o  tam du\u017co inteligencji polskiej w miasteczku i na wsi, wszyscy nas bardzo mi\u0142o  przyj\u0119li, zapraszali, du\u017co si\u0119 je\u017adzi\u0142o w s\u0105siedztwo, nigdy nie u\u017cywa\u0142am tyle  sanny. [&#8230;]<\/p>\n<p>Rozpocz\u0119li\u015bmy  pobyt w Mielnicy nieweso\u0142o. Z wiosn\u0105 [1902 roku] chorowali\u015bmy na tyfus po  kolei, Zbyszko zacz\u0105\u0142. Ja by\u0142am dwa miesi\u0105ce przed urodzeniem najstarszej c\u00f3rki  Wandy, przypl\u0105ta\u0142o si\u0119 zapalenie p\u0142uc, umiera\u0142am wtedy i zdawa\u0142am sobie z tego  spraw\u0119, prosi\u0142am Mam\u0119, aby Zbyszka wychowali i m\u00f3wili mu o mnie, kaza\u0142am czyta\u0107  modlitwy za konaj\u0105cych, przyj\u0119\u0142am Sakramenta, wszystko p\u00f3\u0142przytomna, ale nie  umar\u0142am. W przeci\u0105gu dziesi\u0119ciu lat mia\u0142am sze\u015bcioro dzieci, kolejno przysz\u0142y  na \u015bwiat: Maria, Jadwiga [Jaga,  1 I 1906 Mielnica \u2014 20 VI 1981 Warszawa, prawnik], Marcin i Zofia.  Chowa\u0142y si\u0119 jak wszystkie dzieci, choruj\u0105c czasem nawet gro\u017anie. W czasie I  wojny, 1916, przyszed\u0142 na \u015bwiat najm\u0142odszy synek, ale umar\u0142 par\u0119 dni po  urodzeniu. Dzieci mia\u0142y szcz\u0119\u015bliwe dzieci\u0144stwo, mieli\u015bmy w\u0142asn\u0105 will\u0119, \u015bliczny  ogr\u00f3d, wspania\u0142y sad w\u0142asnor\u0119cznie przez M\u0119\u017ca za\u0142o\u017cony, ze starych drzew zosta\u0142  olbrzymi orzech, naoko\u0142o kt\u00f3rego by\u0142y stolik i \u0142aweczki. Dzieci jad\u0142y orzechy  ca\u0142e lato i jeszcze du\u017co na zim\u0119 zostawa\u0142o. Ja z zami\u0142owaniem zajmowa\u0142am si\u0119  ogrodem, ale te\u017c mia\u0142am odpowiednie plony, ogr\u00f3d ten du\u017co mi dopom\u00f3g\u0142 do  przetrwania lat wojennych. [&#8230;]<\/p>\n<p>\u017bycie umys\u0142owe  by\u0142o bardzo \u017cywe, czytywa\u0142o si\u0119 bardzo du\u017co, by\u0142a biblioteka tzw. lataj\u0105ca,  dobrze zaopatrzona biblioteka kasynowa; raz na miesi\u0105c przysy\u0142a\u0142a jedna z  ksi\u0119gar\u0144 lwowskich skrzynk\u0119 najnowszych ksi\u0105\u017cek do przejrzenia, by\u0142o si\u0119 <em>au courant<\/em> najnowszej literatury. Ja z  dr. Kraussem wybierali\u015bmy ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re mia\u0142o si\u0119 zakupi\u0107.<\/p>\n<p>Oboje z M\u0119\u017cem  interesowali\u015bmy si\u0119 wtedy ruchem socjalistycznym, zw\u0142aszcza w 1905 roku.  Czytali\u015bmy du\u017co na ten temat, uchodzili\u015bmy wtedy w rodzinie za \u201eczerwonych\u201d. Po  raz pierwszy us\u0142ysza\u0142am wtedy o J\u00f3zefie Pi\u0142sudskim i mimo wszystkiego, co potem  dzieli\u0142o p\u00f3\u017aniejszego dyktatora od g\u0142\u0119biej my\u015bl\u0105cego spo\u0142ecze\u0144stwa, pozosta\u0142  dla mnie wielki, jako ten, kt\u00f3ry pierwszy rzuci\u0142 has\u0142o niepodleg\u0142o\u015bci Polski,  kt\u00f3ry zacz\u0105\u0142 tworzy\u0107 kadr\u0119 polskiego wojska. [&#8230;]<\/p>\n<p>W 1913 umiera moja  Matka, 1914 wybucha wojna. M\u0119\u017ca mego mianowano m\u0119\u017cem zaufania Rady Narodowej,  wzywano nas do organizowania Legion\u00f3w. Wysz\u0142o wtedy z Mielnicy siedmiu  ch\u0142opc\u00f3w, ale dw\u00f3ch tylko wst\u0105pi\u0142o rzeczywi\u015bcie do II Brygady. Dom nasz sta\u0142 naprzeciwko  gmachu Soko\u0142a, ch\u0142opcy tam nocowali, u nas panie szy\u0142y chlebaki, ubiera\u0142o si\u0119  ich, \u017cywiono, nowy rok [18]63-ci.<\/p>\n<p>Rosjanie zaj\u0119li  Mielnic\u0119 jako\u015b z ko\u0144cem wrze\u015bnia [1914 roku], wszystko odby\u0142o si\u0119 spokojnie.  Walk tam nie by\u0142o przez trzy lata okupacji, tylko ci\u0105g\u0142y przemarsz wojsk do  Kamie\u0144ca i z Kamie\u0144ca. [&#8230;] U nas zamieszka\u0142 urz\u0119dnik policji, on to  spowodowa\u0142 aresztowanie M\u0119\u017ca. Przypomina mi to najgorsz\u0105 wili\u0119 w \u017cyciu \u2014  zaprosi\u0142 si\u0119 urz\u0119dnik ze szpitala, a przez niego i siostr\u0119 [piel\u0119gniark\u0119] (te  mia\u0142y najgorsz\u0105 opini\u0119), no i w naiwno\u015bci zaprosi\u0142 M\u0105\u017c tego policjanta. Ja po  swojemu czu\u0142am si\u0119 okropnie, by\u0142 to grudzie\u0144 1915, nast\u0119pna wilia z M\u0119\u017cem by\u0142a  dopiero w Starogardzie w 1920. [&#8230;] <\/p>\n<p>Skazano ich na  drog\u0119 etapami do guberni jakuckiej [&#8230;] a stamt\u0105d zabrano do Irkucka, gdzie  nast\u0105pi\u0142o uwolnienie. M\u0105\u017c m\u00f3j, kt\u00f3ry nie lubi\u0142 wszelkich zapom\u00f3g, pracowa\u0142 u  fotografa, by\u0142 fotoamatorem, p\u00f3\u017aniej dosta\u0142 si\u0119 do konsulatu du\u0144skiego, gdzie  prowadzi\u0142 referat je\u0144c\u00f3w austriackich, zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z rodzin\u0105 Brokl\u00f3w i  Sobieszcza\u0144skich. Jego towarzysze zaraz po rewolucji wydostali si\u0119 stamt\u0105d i  wr\u00f3cili do domu, m\u00f3j M\u0105\u017c, kt\u00f3ry nie uzna\u0142 bezprawia, wr\u00f3ci\u0142 dopiero w 1919  roku, we wrze\u015bniu, przez W\u0142adywostok, Japoni\u0119, Singapur, Konstantynopol i  Rumuni\u0119. Mielnica by\u0142a ju\u017c polska, a syn najstarszy u\u0142anem jaz\u0142owieckim. [&#8230;]<\/p>\n<p>M\u0105\u017c mia\u0142 ju\u017c dosy\u0107  Mielnicy, chcia\u0142 si\u0119 wydosta\u0107 na szerszy \u015bwiat. Sprzedali\u015bmy dom, M\u0105\u017c wyjecha\u0142  pierwszy do Poznania, mianowany s\u0119dzi\u0105 w Starogardzie na Pomorzu, razem z  wojskami Hallera wyjecha\u0142 na Pomorze i zosta\u0142 kierownikiem S\u0105du Tymczasowego.  Ja przyjecha\u0142am p\u00f3\u017aniej z c\u00f3rkami, tylko Wanda sko\u0144czy\u0142a liceum w Tarnowie, by  wst\u0105pi\u0107 w Toruniu do seminarium nauczycielskiego, potem zosta\u0142a nauczycielk\u0105 w  Starogardzie. Maryna i Jadwiga chodzi\u0142y tymczasem do szko\u0142y niemieckiej, gdzie  ju\u017c by\u0142y jednak kursa historii, literatury. [&#8230;]<\/p>\n<p>Wracam do  Starogardu. Mieszkali\u015bmy tam blisko dwa lata, pracowa\u0142am du\u017co w Czerwonym  Krzy\u017cu, po wojnie tyle by\u0142o roboty. Byli\u015bmy wreszcie wszyscy razem, pierwsza  wilia by\u0142a cudowna. Zbigniew w czasie wyprawy kijowskiej by\u0142 odci\u0119ty przez  wojska Budionnego, ale wr\u00f3ci\u0142 szcz\u0119\u015bliwie w jesieni i m\u00f3g\u0142 ju\u017c wst\u0105pi\u0107 w  Poznaniu na le\u015bnictwo. [&#8230;]<\/p>\n<p>Pomimo wszystko  starali\u015bmy si\u0119 o przeniesienie do Poznania ze wzgl\u0119du na gimnazjum, kt\u00f3re by\u0142o  marne, brak jeszcze by\u0142o si\u0142, m\u0142odzie\u017c pomorska uczy\u0142a si\u0119 poprawnej  polszczyzny. Przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 w styczniu 1922 roku [&#8230;]. C\u00f3rki by\u0142y u  Urszulanek, Marcin w gimnazjum Marii Magdaleny, wszyscy uczyli si\u0119 bardzo  dobrze [&#8230;].<\/p>\n<p>Znali\u015bmy \u015bwiat  profesorski, dzieci studiowa\u0142y, M\u0105\u017c by\u0142 wybitnym prawnikiem. Chodzili\u015bmy cz\u0119sto  do teatru, dzieci bawi\u0142y si\u0119, \u017cycie uk\u0142ada\u0142o si\u0119 dobrze, a\u017c przyszed\u0142 grom,  \u015bmier\u0107 Marcina [zmar\u0142 na gru\u017alic\u0119]. [&#8230;]<strong><\/strong><\/p>\n<p>Dzieci dorasta\u0142y.  Jedyny ju\u017c syn Zbigniew sko\u0144czy\u0142 le\u015bnictwo, o\u017ceni\u0142 si\u0119 z Jank\u0105 Parysk\u00f3wn\u0105. 26  VI 1926 roku mia\u0142am ju\u017c wnuka Janka [&#8230;].<\/p>\n<p>C\u00f3rki pracowa\u0142y \u2014 Wanda  jako nauczycielka, Maryna, Zosia ko\u0144czy\u0142y medycyn\u0119, Jaga prawo. Bywa\u0142y\u015bmy  troch\u0119. <strong>Pierwsza wysz\u0142a za m\u0105\u017c Jaga, w  1929 roku, za Edmunda Go\u0142awskiego, kresowca, te\u017c prawnika, w dwa lata przysz\u0142a  na \u015bwiat c\u00f3rka Krystyna<\/strong>. <strong>Jaga by\u0142a  referendarzem w Prokuratorii, Edek w prokuraturze w Gnie\u017anie. Wybuch\u0142a wojna,  musieli wyjecha\u0107, Edek dosta\u0142 si\u0119 do niewoli i s\u0142uch po nim zagin\u0105\u0142 <\/strong>[Edmund Go\u0142awski (1905\u20141940) \u2014  prawnik, pracowa\u0142 w Prokuratorii Generalnej Skarbu RP; zgin\u0105\u0142 w Katyniu].  By\u0142 bardzo przywi\u0105zany do ca\u0142ej naszej rodziny, ogromnie kocha\u0142 Jag\u0119,  serdecznie go wspominam.<\/p>\n<p>Maryna  wyspecjalizowa\u0142a si\u0119 w stomatologii. W 1932 roku wysz\u0142a za m\u0105\u017c za koleg\u0119  doktora Henryka Gordzia\u0142kowskiego, tak\u017ce kresowca. W 1933 przysz\u0142a na \u015bwiat  c\u00f3rka El\u017cbieta zwana Halszk\u0105. [&#8230;]<\/p>\n<p>[Jan Hryniewiecki  zmar\u0142 26 sierpnia 1939 roku na raka gard\u0142a]. M\u0105\u017c [by\u0142] bardzo ceniony jako  znakomity prawnik i zacny cz\u0142owiek. Gdy\u015bmy wracali z cmentarza, powiedzia\u0142am do  dzieci: \u201enie zostawi\u0142 wam Ojciec maj\u0105tku, ale imi\u0119 takie, jak wasz Ojciec, a to  wiele wi\u0119cej warte\u201d.<\/p>\n<p>Wanda Taranczewska  [najstarsza c\u00f3rka] chorowa\u0142a na serce, a spodziewaj\u0105c si\u0119 potomka, z Zosi\u0105 i  wnuczkami Krystyn\u0105 i Halszk\u0105 wyjecha\u0142y przedtem z Poznania do rodziny. Wanda  by\u0142a pod \u017byrardowem, na wsi u Skrowaczewskich \u2014 m\u0105\u017c mej najm\u0142odszej siostry  o\u017ceni\u0142 si\u0119 ze Struszkiewicz\u00f3wn\u0105. Przyjecha\u0142a tam Zosia, odwi\u00f3z\u0142szy dzieci  [Krystyn\u0119 i Halszk\u0119] pod Garwolin. Zlikwidowa\u0142am mieszkanie, meble i rzeczy  wys\u0142a\u0142am do c\u00f3rek, du\u017c\u0105 skrzyni\u0119 z po\u015bciel\u0105 i najcenniejszymi rzeczami Jaga  pos\u0142a\u0142a do Garwolina (spali\u0142a si\u0119 na dworcu w Warszawie). Du\u017cy kufer ksi\u0105\u017cek z  biblioteki M\u0119\u017ca \u2014 prawo, ekonomia i moj\u0105 literatur\u0119 historyczn\u0105, zostawi\u0142am w  Wy\u017cszej Szkole Handlowej po porozumieniu z rektorem Skalskim, s\u0105dz\u0105c w swej  naiwno\u015bci (nikt z nas nie zna\u0142 Niemc\u00f3w), \u017ce w publicznej instytucji ocalej\u0105.  Przepad\u0142o zreszt\u0105 wszystko, spali\u0142a si\u0119 kamienica, gdzie mieszkali przed wojn\u0105  Gordzia\u0142kowscy, w czasie odbijania Poznania przez wojska rosyjskie, ocala\u0142y  jakie\u015b resztki, ale to s\u0105 niewa\u017cne sprawy.<\/p>\n<p>Wyjecha\u0142am z  Poznania do Warszawy, zabieraj\u0105c Janka 28 sierpnia z in\u017c. Sobieszcza\u0144skim,  29-ty sp\u0119dzi\u0142am w mie\u015bcie, 30-go byli\u015bmy ju\u017c w Drybusie [wie\u015b na p\u00f3\u0142nocny  zach\u00f3d od \u017byrardowa] u Skrowaczewskich. O sz\u00f3stej rano obudzi\u0142o nas ju\u017c radio \u2014  wojna \u2014 \u201emarsza\u0142ku w srebrnej trumnie&#8230;\u201d \u2014 zacz\u0119\u0142a si\u0119 ju\u017c nasza propaganda,  ale odbi\u00f3r by\u0142 z\u0142y, wiedzieli\u015bmy, \u017ce Warszawa obl\u0119\u017cona, raz s\u0142ysza\u0142o si\u0119, \u017ce Zamek  p\u0142onie. Drybus po\u0142o\u017cony by\u0142 przy drodze do \u017byrardowa, dzie\u0144 i noc droga by\u0142a  zawalona wozami ewakuowanych urz\u0119d\u00f3w, rodzin urz\u0119dnik\u00f3w, wreszcie zobaczyli\u015bmy  oddzia\u0142y wojskowe. Ju\u017c w poci\u0105gu z Poznania pe\u0142no by\u0142o zmobilizowanych  \u017co\u0142nierzy. Zosta\u0142y mi w pami\u0119ci smutne oczy m\u0142odego, inteligentnego cz\u0142owieka,  my\u015bla\u0142am nieraz, co si\u0119 z nim sta\u0142o, z pozna\u0144skich m\u0142odych ludzi tylu zgin\u0119\u0142o.  W Drybusie odebra\u0142am telefon od Jagi z Warszawy, Pozna\u0144 by\u0142 ju\u017c bombardowany,  urz\u0119dnicy musieli wyje\u017cd\u017ca\u0107. <\/p>\n<p>Wyjechali Zbyszkowie  i Gordzia\u0142kowscy. Zbyszko autem, tak samo Henryk swoim autem. Synowa i Maryna  poci\u0105gami ewakuacyjnymi ostrzeliwanymi w drodze, potraci\u0142y rzeczy i tu\u0142a\u0142y si\u0119  jak wszyscy. Janka po miesi\u0105cu wr\u00f3ci\u0142a do Poznania, do swego domu, Henryk  autem, a Maryna kupi\u0142a rower i pojecha\u0142a szuka\u0107 Halszki przez ca\u0142y front.  Dzieci Edkowie zabrali ju\u017c i jechali wozem na Wo\u0142y\u0144, do jego rodziny<strong>. Nic dziwnego, \u017ce Edek uciek\u0142 przed  Niemcami, bo jako wiceprokurator w Gnie\u017anie przed samym wybuchem wojny wpad\u0142 na  \u015blad dywersji we dworze senatora [Friedricha Wilhelma Ludwiga] Hossbacha. W  drodze natkn\u0119li si\u0119 na bitw\u0119, Jaga da\u0142a dziewczynkom \u015brodek nasenny, przespa\u0142y  t\u0119 potyczk\u0119, ale tymczasem zagarn\u0119li ich Rosjanie, papiery prokuratorskie  wystarczy\u0142y do aresztowania. Jag\u0119 z dzie\u0107mi wypuszczono, oddano im nawet cz\u0119\u015b\u0107  pieni\u0119dzy. Biedna moja c\u00f3rka b\u0142\u0105ka\u0142a si\u0119 po Wo\u0142yniu, odwiedza\u0142a m\u0119\u017ca w  wi\u0119zieniu w \u0141ucku. <\/strong>Dzieci, jej dzielnej, zawdzi\u0119czaj\u0105, \u017ce dosta\u0142y si\u0119 do  Lwowa, gdzie kilka miesi\u0119cy sp\u0119dzi\u0142y u m\u0142odej Piszczkowskiej (znajomo\u015b\u0107 jeszcze  z Mielnicy), a potem u Chor\u00f3bskich [Jadwiga Go\u0142awska razem z c\u00f3rk\u0105 Krystyn\u0105 i  Halszk\u0105 Gordzia\u0142kowsk\u0105 po tu\u0142aczce na Wo\u0142yniu znalaz\u0142y schronienie we Lwowie.  Mieszka\u0142y tam u wujostwa Stanis\u0142awa i Wandy Chor\u00f3bskich]. [&#8230;]<\/p>\n<p>10 pa\u017adziernika  by\u0142y\u015bmy w Poznaniu po trzydniowej podr\u00f3\u017cy w wagonach towarowych a nocach  sp\u0119dzonych na stacjach. [&#8230;] Okropny by\u0142 ten niemiecki Pozna\u0144, w\u0142a\u015bnie by\u0142  obch\u00f3d \u201ez\u00fcruck zum Reich\u201d, pe\u0142no tych flag purpurowych i or\u0142\u00f3w, kt\u00f3re tu  glapami nazywano, s\u0142yszy si\u0119 ci\u0105gle j\u0119zyk niemiecki, wyczuwa si\u0119 t\u0119 straszn\u0105  nienawi\u015b\u0107, na murach pojawiaj\u0105 si\u0119 wyroki \u015bmierci, ci\u0105gle s\u0142yszy si\u0119 o  rozstrzelaniach powa\u017cnych obywateli [&#8230;].<\/p>\n<p>By\u0142 to  pa\u017adziernik, ludzie t\u0142umnie gromadzili si\u0119 na nabo\u017ce\u0144stwach r\u00f3\u017ca\u0144cowych [&#8230;].  Ale wtedy zamkni\u0119to ko\u015bcio\u0142y, wolno by\u0142o odprawia\u0107 tylko msze \u017ca\u0142obne. [&#8230;]<\/p>\n<p>Ale przedtem ju\u017c  zacz\u0119to wywozi\u0107 kanonik\u00f3w, ksi\u0119\u017cy, a ca\u0142\u0105 inteligencj\u0119 do obozu na G\u0142\u00f3wn\u0105 [w  obozie wysiedle\u0144czym przy ul. G\u0142\u00f3wnej w Poznaniu znalaz\u0142o si\u0119 \u0142\u0105cznie ponad 30  tys. Wielkopolan wyrugowanych ze swoich dom\u00f3w. Fatalne warunki panuj\u0105ce w  obozie sprawi\u0142y, \u017ce wielu z nich zmar\u0142o z g\u0142osu i zimna], zacz\u0119to od  Uniwersytetu. [&#8230;]<\/p>\n<p><strong>Pierwsz\u0105 poczt\u0105 wys\u0142ali\u015bmy kartk\u0119 do Lwowa do Jagi, o  kt\u00f3rej ju\u017c by\u0142a wiadomo\u015b\u0107, jak i o Edku Go\u0142awskim, kt\u00f3ry by\u0142 w Kozielsku.<\/strong> My otrzymali\u015bmy kartk\u0119 z Krakowa od siostry Struszkiewiczowej z zaproszeniem  mnie i Wandy, kt\u00f3ra musia\u0142a wyjecha\u0107 ze wzgl\u0119du na bliski, a niebezpieczny dla  niej przy chorym sercu por\u00f3d. [&#8230;]<\/p>\n<p>W Krakowie urodzi\u0142  si\u0119 Pawe\u0142ek, ale Wanda odpokutowa\u0142a to skrzepami w obydwu nogach i  trzymiesi\u0119cznym le\u017ceniu w lecznicy, dopiero po Wielkanocy wr\u00f3ci\u0142a do siostry  [do Rozwadowa]. [&#8230;]<\/p>\n<p>Gordzia\u0142kowscy  wyjechali w ko\u0144cu transportem z tego obozu [przy ul. G\u0142\u00f3wnej w Poznaniu] i  osiedlili si\u0119 w Rozwadowie [dzisiaj dzielnica Stalowej Woli], gdzie sp\u0119dzili  prawie cztery lata, skupiaj\u0105c ko\u0142o siebie du\u017co rodziny, bo i Jadze uda\u0142o si\u0119 z  dzie\u0107mi wyjecha\u0107 ze Lwowa i Zbyszkowie sprowadzili si\u0119 potem do Rozwadowa. Syn  [m\u00f3j] zmieni\u0142 chwilowo zaw\u00f3d i pracowa\u0142 z Maryn\u0105 w dentystyce, przy czym  pomaga\u0142 mu Janek, ucz\u0105c si\u0119 zupe\u0142nie regularnie.<\/p>\n<p>[&#8230;] Gordzia\u0142kowscy mieli w  Rozwadowie bardzo dobre dochody, pomagali ca\u0142ej rodzinie, by\u0142a tam potem Wanda  z Paw\u0142em, jaki\u015b rok Herdegenowie \u2014 niech im to B\u00f3g wynagrodzi. By\u0142y tam  oczywi\u015bcie r\u00f3\u017cne dramaty, jak wsz\u0119dzie, ale ich B\u00f3g oszcz\u0119dzi\u0142. Nie wr\u00f3ci\u0142 Edek  Go\u0142awski. [&#8230;]<br \/>\n  We wrze\u015bniu 1940  wyjecha\u0142am do Rozwadowa, stamt\u0105d w marcu 1941 pod Warszaw\u0119, do osiedla Wrzos\u00f3w  za M\u0142ocinami, tam przebywa\u0142am przesz\u0142o trzy lata. [&#8230;]<\/p>\n<p>O powstaniu nie  pisz\u0119, pisa\u0142o si\u0119 o nim tyle i jeszcze pisa\u0107 si\u0119 b\u0119dzie, o tym tragicznym, ale  cudownym zrywie, kt\u00f3ry historia dopiero os\u0105dzi. [&#8230;]<\/p>\n<p>My by\u0142y\u015bmy we  Wrzosowie do 15 sierpnia [1944], przyjecha\u0142a do nas Jaga Go\u0142awska z Krystyn\u0105,  ja zn\u00f3w mocno chorowa\u0142am na serce i tak le\u017c\u0105c na le\u017caku w ogrodzie, s\u0142ysza\u0142am  wybuchy tych straszliwych tzw. kr\u00f3w, wieczorami \u0142uny i \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce w tym  piekle jest tyle rodziny, przyjaci\u00f3\u0142. [&#8230;]<\/p>\n<p>W jakie\u015b dwa  tygodnie wojsko kaza\u0142o nam dom opu\u015bci\u0107. Siostry Niepokalanki, u kt\u00f3rych by\u0142o  kilka dziewczynek, z kapelanem jecha\u0142y do Lasek, postanowi\u0142y\u015bmy jecha\u0107 razem.  [&#8230;] Rano Jaga posz\u0142a do Zak\u0142adu [dla Ociemnia\u0142ych Dzieci], gdzie spotka\u0142a  kole\u017canki od Urszulanek, jedn\u0105 zakonnic\u0119. Kto\u015b jej poradzi\u0142, aby uda\u0142a si\u0119 do  willi, gdzie si\u0119 mie\u015bci RGO [Rada G\u0142\u00f3wna Opieku\u0144cza], by\u0142o tam sporo  wysiedle\u0144c\u00f3w, ale w\u0142a\u015bcicielka odst\u0105pi\u0142a nam jeden pok\u00f3j z pryczami i tam  sp\u0119dzili\u015bmy par\u0119 tygodni. [&#8230;]<\/p>\n<p>W pierwszych  dniach pa\u017adziernika uda\u0142o nam si\u0119 wydosta\u0107 z Lasek, jakie\u015b auto niemieckie  zawr\u00f3ci\u0142o nas do O\u017carowa, tam ca\u0142\u0105 noc trzeba by\u0142o sp\u0119dzi\u0107 w poczekalni,  postanowili\u015bmy jecha\u0107 do G\u0142owna pod \u0141odzi\u0105, gdzie byli Pi\u0144scy. [&#8230;] Jaga  je\u017adzi\u0142a do Krakowa i handlowa\u0142a, oczywi\u015bcie, jak tylko przysz\u0142a zmiana,  pojecha\u0142a do Poznania zg\u0142osi\u0107 si\u0119 do Prokuratorii. [&#8230;]<\/p>\n<p>Czas ju\u017c ko\u0144czy\u0107 te  wspomnienia. Henrykowie Gordzia\u0142kowscy s\u0105 obecnie [sierpie\u0144 1947] we Wrzeszczu  z Halszk\u0105 i ma\u0142ym synkiem Jasiem. Henryk pracuje jako lekarz w Morskim Urz\u0119dzie  Zdrowia i w Akademii Lekarskiej (to ju\u017c porzuci\u0142), w Instytucie morsko-tropikalnym,  idzie naukow\u0105 drog\u0105, Maryna jako kierowniczka ambulatorium Czerwonego Krzy\u017ca. <strong>Jaga jest radc\u0105 Prokuratorii Generalnej w  Warszawie, mieszkaj\u0105 z c\u00f3rk\u0105 Krystyn\u0105, bardzo zdoln\u0105.<\/strong> Zygmuntowie w  Jaworze, pracuj\u0105 w szpitalu, dzieci mi\u0142e, rosn\u0105. Wac\u0142aw Taranczewski pi\u0119knie  zorganizowa\u0142 Wy\u017csz\u0105 Szko\u0142\u0119 Sztuk Plastycznych w Poznaniu, obecnie mianowany  profesorem Akademii w Krakowie, Pawe\u0142 ma ju\u017c blisko osiem lat, bardzo zdolny.  Wszystko by\u0142oby dobrze, gdyby nie ci\u0105\u017cka choroba Wandy. Janek Hryniewiecki ju\u017c  na IV roku medycyny, zdolny, pilny, pracowity, jest pociech\u0105 rodzic\u00f3w i babci\n<\/p>\n<blockquote class=\"maincontent_blockquote\"><p><small>\u0179r\u00f3d\u0142o: Zofia  z Byunowskich Hryniewiecka, <em><em>Pami\u0119tnik<\/em>,<\/em> Krak\u00f3w 2009 (w opracowaniu Marty Taranczewskiej). Wydruk na prawach r\u0119kopisu  znajduje si\u0119 w Bibliotece Naukowej PAU i PAN w Krakowie.<\/small><\/p><\/blockquote>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zofia Hryniewiecka Zofia i Jan Hryniewieccy byli rodzicami siedmiorga dzieci. Dziedzicem nazwiska Hryniewiecki, po nastarszym synu Zbigniewie (Zbyszku) jest jego&hellip;<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-1388","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1388","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1388"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1388\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1392,"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/1388\/revisions\/1392"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/fundacja.kerstens.org\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1388"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}